Kontenery morskie
Wracając kiedyś z imprezy ze znajomymi, w dobrych humorach, maszerując deptakiem, podśpiewując ostatnie hity usłyszane w klubie, zdarzyło się to co następuje. Mój dobry kolega o imieniu takim i takim, w przypływie radości wrzucił mnie do kontenera na Śmiei. Dodam, iż jest to opowieść na faktach. Żeby było mi raźniej wskoczył do mnie. Zaczął wynajdować jakieś stare poniszczone ubrania. Wtedy już przestało być mi do śmiechu. Kontenery magazynowe mają to do siebie, że są dość wysokie, by miały większą pojemność. Ciężko byłoby mi się samodzielnie stamtąd wydostać. Kolega więc wpadł na świetny pomysł, że skoro już mnie wrzucił to tego obrzydliwego kontenera to zarówno może mnie z niego wyciągnąć. Byłam zmuszona skorzystać z tej jakże szarmanckiej propozycji. Już pierwsza próba nie wyszła mi na dobre. Z pokaleczoną nogą musiałam dzielnie kroczyć dalej do domu. A co gorsza, wszystkie rzeczy jakie znaleźliśmy w kontenerze nie były mojego rozmiaru. Złośliwość rzeczy martwych. Gdybyśmy natrafili na kontenery morskie to pewnie by nam się bardziej poszczęściło. Słyszałam, że można się tam nieźle obłowić. Ale kontenery kontenerami, a wracając to tej jakże druzgocącej historii, mój kolega długa przepraszam za swoje bezmyślne zachowanie, ja jednak byłam nie ugięta.